...i wysokie stężenie agresji:
21.10.09
19.10.09
Takie granie
Pozostajemy w rosyjskich klimatach:
znalezione na Drawn
Ukłony w stronę Alexeya Alexeeva, Studio Baestarts (Węgry).
13.10.09
"Zając i zmierzch"
- Zając chciałby z nami pozmierzchać.
- Niech zmierzcha – zgodził się Jeżyk i wyniósł na ganek jeszcze jeden wiklinowy fotel.
- Czy można? – spytał Zając, który czekał przed domem na wynik rozmowy.
- Wchodź – powiedział Jeżyk.
Zając wszedł po schodkach i teraz starannie wycierał łapy.
- Jeszcze, jeszcze! – zachęcał Miś. – Jeżyk lubi porządek.
- Czy mogę usiąść? – spytał Zając.
- Siadaj – powiedział Miś. On i Jeżyk też usadowili się w fotelach.
- A jak będziemy zmierzchać? – zainteresował się Zając.
Jeżyk milczał.
- Będziemy siedzieć o zmierzchu i milczeć – wyjaśnił Miś.
- A można rozmawiać? – dopytywał się Zając.
Jeżyk nadal milczał.
- Mów – powiedział Niedźwiadek.
- Ja zmierzcham pierwszy raz – wyjaśniał Zając – dlatego nie znam zasad. Nie gniewajcie się na mnie, dobrze?
- Nie gniewamy się – odezwał się Jeżyk.
- Jak tylko się dowiedziałem, że zmierzchacie, specjalnie kręciłem się koło twego domu, Jeżyku, i obserwowałem was. Stamtąd, spod tamtego krzaka. No – myślałem – ale oni sobie fajnie zmierzchają. Gdybym ja tak mógł. Potem wróciłem do domu, ściągnąłem ze strychu stary fotel, usiadłem i siedzę…
- I co? – zapytał Miś.
- I nic. Zrobiło się po prostu ciemno – powiedział Zając. – Nie – myślę sobie – to nie takie proste, nie wystarczy siedzieć i czekać. Coś w tym musi być. Poproszę – myślę sobie – Jeżyka i Misia, żeby pozwolili mi pozmierzchać ze sobą. Może się zgodzą?
- Uhm! – powiedział Niedźwiadek.
- Czy już zaczęliśmy zmierzchać? – dopytywał się Zając.
Jeżyk patrzył na zapadający Zmierzch, na mgłę zasnuwającą dolinki i właściwie nie słyszał Zająca.
- Czy zmierzchając można śpiewać? – zastanawiał się Zając.
Jeżyk milczał.
- Śpiewaj – powiedział Miś.
- Ale co?
Nikt mu nie odpowiedział.
- Może coś wesołego? Zaśpiewam coś wesołego, bo tak jakoś nieswojo się zrobiło.
- Śpiewaj – powtórzył Niedźwiadek.
„La – la! La – la!” – wydzierał się Zając, a Jeżyka ogarnął smutek.
Niedźwiadek czuł się okropnie. Nie dość, że ściągnął tu Zająca i ten plecie, co mu ślina na język przyniesie, to jeszcze na dodatek drze się wniebogłosy. Ponieważ nie wiedział, co ma zrobić – zawył wraz z Zającem
„La – la! Li – li!” – wydarł się Miś.
„La – la! La – la!” – wyśpiewywał Zając.
Zmierzch pogłębiał się, a Jeżyk cierpiał coraz bardziej.
- Pomilczmy trochę, co? – powiedział. – Posłuchajcie, jak cicho.
Zając i Niedźwiadek umilkli i zaczęli nasłuchiwać. Nad polaną, nad lasem płynęła jesienna cisza.
- A co będziemy teraz robić? – dopytywał się szeptem Zając.
- Ćśś! – powiedział Miś
- To już zmierzchamy? – upewnił się Zając.
Niedźwiadek kiwnął głową.
- Więc będziemy milczeć aż do zmroku?
Zapadła ciemność. Ponad czubkami świerków płynął księżyc, złoty jak cząstka pomarańczy. Widok ten sprawił, że Jeżykowi i Misiowi zrobiło się jakby cieplej. I obydwaj poczuli, że w ciemności uśmiechają się do siebie.
Siergiej Kozłow, Ostatnia jesienna piosenka, tłum. Anna Kowalska
Wpis sponsorowany przez nadciągające załamanie pogody.
Wpis sponsorowany przez nadciągające załamanie pogody.
11.10.09
Gdyby Jerzy III nie był uczciwym durniem...
(...) Gdy panuje przekonanie, że dobrobyt plemienia zależny jest od tych magicznych obrządków, czarownik uzyskuje stanowisko bardzo wpływowe i szanowane i może łatwo zdobyć autorytet i władzę wodza lub króla. Nic więc dziwnego, że zawód ten przyciąga najzdolniejszych i najbardziej ambitnych członków plemienia, ponieważ kryją się w nim perspektywy zaszczytów, majątków i władzy, jakich żadna inna kariera dać nie może. Bystrzejsze umysły rozumieją, jak łatwo można oszukać swych słabszych braci i wygrywać ich przesądy dla własnych korzyści. (...) Wiele niebezpieczeństw czyha na zawodowego czarownika i tylko obdarzeni najbardziej zimną krwią i największym sprytem potrafią ich uniknąć. Należy bowiem pamiętać, że wszystkie bez wyjątku uroszczenia czarownika są fałszywe. Żadne z nich nie da się utrzymać bez oszustwa, świadomego czy nieświadomego. Tak więc czarownik szczerze wierzący w swoje możliwości jest narażony na znacznie większe niebezpieczeństwa i łatwiej może się potknąć w karierze aniżeli świadomy oszust. (...)
Rezultat jest taki, że na tym szczeblu rozwoju społecznego władza najwyższa wpada zazwyczaj w ręce ludzi obdarzonych największą inteligencją, ale pozbawionych jakichkolwiek skrupułów. Gdybyśmy mogli zestawić szkody wyrządzone przez ich nieuczciwość z pożytkiem, jaki przynosi ich niezwykły spryt, stwierdzilibyśmy prawdopodobnie, że więcej znacznie czynią dobrego aniżeli złego. Jest bowiem rzeczą wielce prawdopodobną, że więcej szkody wyrządzili światu uczciwi głupcy na wysokich stanowiskach aniżeli inteligentne kanalie. Gdy bowiem bystry łotr osiagnie szczyt swych marzeń i żadnych już osobistych ambicji przed sobą nie ma, wówczas może, i zazwyczaj tak właśnie postępuje, zdolności swe, talenty i doświadczenie poświęcić społeczeństwu. (...) Ale głupiec zawsze głupcem pozostanie i im większą władzę posiądzie, tym bardziej katastrofalna może się ona okazać w jego rękach.
James Frazer, Złota Gałąź (oryg. The Golden Bough, pierwsze wyd. 1890)
wytłuszczenie moje
wytłuszczenie moje
8.10.09
O co Ty byś zapytał Wszechświat?
Do Vontrompki zaglądam prawie codziennie. Pogody częściej nie sprawdzam. Właściwie, to chyba tylko na swoją skrzynkę mailową częściej wchodzę.


6.10.09
Disgusting. Offensive. Stupid.
Ten film jest dokładnie taki, jak się reklamuje: potężna i ciężka do strawienia dawka WTF. Zwiastun nawet w połowie tego nie oddaje:
Przypadkiem natknęłam się na dyskusję, z której wynika, że Uwe Boll (czyli reżyser "Postal") jest człowiekiem znanym i cenionym, szczególnie wśród fanów gier komputerowych. To tylko taka chamka jak ja mogła go do tej pory nie znać.
Żeby była jasność: ja wcale tego filmu nie odradzam!
Przypadkiem natknęłam się na dyskusję, z której wynika, że Uwe Boll (czyli reżyser "Postal") jest człowiekiem znanym i cenionym, szczególnie wśród fanów gier komputerowych. To tylko taka chamka jak ja mogła go do tej pory nie znać.
Żeby była jasność: ja wcale tego filmu nie odradzam!
28.9.09
Still think social media is a fad?
znalezione na Zjadamy Reklamy
Zwróciliście uwagę na fragment o Wikipedii? Ha! Czyżby koniec z ostracyzmem w środowisku akademickim? Postanowiłam zasięgnąć drugiej opinii. Rzeczywiście - można znaleźć artykuły, które cytują badania mówiące o porównywalnej wiarygodności Wikipedii i encyklopedii Britannica, ale bez echa z drugiej strony to nie pozostało. I znowu wyszło, że trzeba polegać na własnym osądzie. Zgryz.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


