12.2.12

They told me that the ends would justify the means, they told me at the end, it would justify the dreams

Się nie śledzi, się nie czyta, to się dowiaduje o nowym albumie The Roots przypadkiem, z jednego z wielu podsumowań 2011 roku.


znalezione na vinylove


"And what I did came back to me eventually," narrator Redford Stephens, transcendently portrayed by Black Thought, posthumously intones in "Sleep," the first track from The Roots' 13th album undun. Death pervades undun; it follows Stephens, a poor kid from Philadelphia and victim to the drug trade, from the moment he surrenders himself to the game all the way to his inevitable end. Along the way, no verse is wasted, no optimism is spared; each line is like a shovelful of dirt on Redford's coffin. At 39 minutes, undun feels like a lifetime, because it is one.

5.2.12

Okazywanie szacunku

Zasadą całego, bardzo ważnego ceremoniału okazywania szacunku ludziom społecznie wyżej postawionym jest wyobrażenie, że osoba szlachetnego pochodzenia musi fizycznie wznosić się ponad społecznie niższe od siebie otoczenie. W obecności osoby ze szlachetnego rodu wszyscy niżsi od niej rangą obowiązani są, zależnie od stopnia niższości swego pochodzenia, albo skłonić głowę, albo pochylić ciało, albo przykucnąć. Lecz pod żadnym pozorem niczyja głowa nie może wznosić się ponad głowę wodza. (...) Jeśli zwyczajny obywatel przechodzi koło grupy szlachetnie urodzonych, którzy siedzą na ziemi, musi już z daleka wołać: tokay, wstań. Wówczas wodzowie natychmiast zrywają się i stoją, dopóki ów schylony nie przejdzie mimo. Można by się spodziewać, że krajowcy będą starali się jakoś omijać ten dość kłopotliwy ceremoniał hołdowniczy; to jednak się nie zdarza. Wielokrotnie, siedząc we wsi i prowadząc rozmowy z wodzem, obserwowałem, jak przechodzący przez lasek zwyczajni obywatele bez względu na to, jak często przechodzili, za każdym razem wołali tokay, na co wódz powstawał, a oni skuleni wolno nas mijali.


Bronisław Malinowski, Życie seksualne dzikich w północno-zachodniej Melanezji (oryg. The Sexual Life of Savages in North-Western Melanesia) tłum. Józef Chałasiński i Andrzej Waligórski


Jakbym była wodzem, to chyba nie chciałoby mi się wstawać za każdym razem, jak przechodzi koło mnie jakiś robaczek - niech pełza, a co.

28.9.10

O rozpoznawaniu emocji

Dyskrecja i młyn codziennego życia sprawiają, że ludzie nie zwracają większej uwagi na wyraz twarzy innych. Ekman sądzi, że "oduczamy się" rozpoznawać gesty mimiczne, ponieważ mieszkamy w świecie radykalnie różniącym się od tego, w jakim takie gesty się wykształciły. Zamiast przez całe życie przebywać wśród dobrze znanych twarzy członków plemienia, każdego dnia spotykamy setki nowych twarzy. Uczymy się radzić sobie z takim natłokiem, nie zwracając uwagi na twarze obcych i unikając naruszania ich prywatności.

Richard Conniff, Korporacyjne zwierzę (oryg. The Ape in the Corner Office)

14.4.10

Wskazówki i ostrzeżenia

Należy dopilnować aby dzieci, a także dorośli nie jedli roślin akwariowych. Po ich spożyciu mogą wystąpić istotne zaburzenia zdrowotne.

Peter Stadelmann, Akwarium

13.3.10

O wyborze

Nie pozostawiajmy tu żadnych niedomówień: dzisiaj, w płynnej fazie nowoczesności - podobnie jak kiedyś, w fazie bytów solidnych - indywidualizacja jest losem człowieka, a nie wyborem. W świecie wolności wyboru indywidualnego nikt nie może uniknąć indywidualizacji ani odmówić udziału w powszechnej "grze w indywidualność". Niezależność i samowystarczalność jednostki mogą się przy tym okazać kolejnym złudzeniem. To, że ludzie nie mają już kogo winić za swoje niepowodzenia i kłopoty, nie musi wcale znaczyć, że potrafią obronić się przed niepowodzeniami za pomocą domowych środków, lub jak baron Münchhausen, samemu wyciągnąć się z kłopotów za włosy. Jeżeli zachorują, mówi się im przecież, iż stało się tak dlatego, że nie dość skutecznie i pilni dbali o swoje zdrowie; jeżeli nie mogą znaleźć pracy, to widocznie nie nauczyli się pisać podań, nie potrafili zabiegać o sukces w selekcji kandydatów, nie starali się dostatecznie mocno o jej znalezienie albo po prostu są leniwi; jeżeli drżą o swoją przyszłość zawodową i zadręczają się myślą o jutrze, to widocznie nie potrafią zjednywać sobie przyjaciół i wpływać na ludzi, a to oznacza, że nie opanowali - mimo iż powinni - sztuki autoekspresji i subtelnego narzucania swojej woli innym. Ponieważ słuchają tego na okrągło, przywykli w to wierzyć i zachowują się tak, jakby w tym właśnie tkwiła istota problemu. Beck wyraża tę prawdę trafnie a dobitnie, pisząc, że "życie człowieka staje się próbą biograficznego rozwiązywania systemowych sprzeczności". Ryzyko i sprzeczności są nadal wytworem społeczeństwa, ale obowiązek i konieczność radzenia sobie z nimi przenosi się na barki poszczególnych jednostek.

Zygmunt Bauman, Płynna nowoczesność (oryg. Liquid Modernity)